Portugalczycy docierają do Przylądka Dobrej Nadziei cz. 14

Tym bardziej więc zadziwia nas okoliczność, że na pewnej mapie, w słynnym medycejskim portulanie, masy lądu a rykańskiego, różniąc się zupełnie od wszelkich wcześniejszych i późniejszych wizerunków, wyglądają podobnie do australijskiego lądu na naszych mapach, wschodni brzeg owiem wybiega ku południowi wąskim, spiczastym półwyspem. Te zarysy tak wyraźnie zawierają w sobie szkielet prawdziwego kształtu Afryki, że pewien portugalski uczony (Vicomte do Santarem) chciał podejrzewać niezaprzeczoną starożytność tego dokumentu. Być może, iż taki portulan Dom Pedro przywiózł z Wenecji, lub coś podobnego przedstawiała mapa świata klasztoru Alcobaęa. Za nadto jednak zwodnicze i niepewne były rysunki kartograficzne ziemi w wiekach średnich, ażeby mogły wytknąć pewny cel wspaniałym przedsięwzięciom Infanta, tym bardziej gdy przy dalszem posuwaniu się okazało się prędko, że dawniejsi kartografowie na chybił trafił kreślili zachodnie wybrzeża Afryki. Tym ważniejszymi były zeznania krajowców, których przywieziono do Portugalii. Tym więc sposobem mógł Dom Henryk z góry oznajmić żeglarzom, którzy w jesieni 1445 wypłynęli, że 20 mil na południe 10 punktu wybrzeża, gdzie pierwsze palmy rosną, można trafić na wielką rzekę ęanaga (Senegal).