Portugalczycy docierają do Przylądka Dobrej Nadziei cz. 15

Po raz wtóry w r. 1445 w sierpniu wypłynęło z Lagos 14 karawel, a jednocześnie dwanaście innych portugalskich okrętów; wszystkie prywatnym kosztem były wyprawione. Był jeszcze zwyczaj, że Infant pokrywał koszta podróży, a otrzymywał za to czwartą część zysku. Ale Wkrótce wyprawy stały się tak korzystnymi, że Infant bez wszelkiego przyczynienia się pobierał czwartą część, a jeżeli ponosił koszta wyprawy, to połowę zysku. Gdy burza rozproszyła eskadrę z Lagos, część okrętów pod dowództwem Lanzarote odkryła podług opisania Infanta Senegal, który natychmiast uznano za ramię Nilu, szczególnie dla tego, że woda jego miała smak słodki. Brzegi rzeki były gęsto zaludnione, ale bano się wylądowywać z obawy przed zatrutymi strzałami wojowniczych Jolofów.

Ośmielono się tylko wysiąść na pewną bezludną wyspę u Zielonego Przylądka, ale znaleziono tam już ślad wcześniejszej bytności Europejczyków, mianowicie na drzewach wycięte hasło Infanta: Talent de bien faire. Ponieważ i capwerdyjscy Negrowie niegościnnie przyjęli żeglarzy, i żaden stosunek nie dawał się zawiązać, zabrano się więc do odwrotu.