Portugalczycy docierają do Przylądka Dobrej Nadziei cz. 19

Jeżeli do roku 1446 aż 51 karawel puszczało się za Cap Bojador, to za rządów Alfonsa Y. (1448—1.481) widocznie ostygł zapał dla wielkiej sprawy odkryć; zaniedbywano nawet zapisywać dalszego ciągu wydarzeń, – zaniedbanie, które się nie daje potem naprawić. Podług obcych wiadomości na wiosnę 1456 wypłynęły z Lizbony trzy karawele. Dwie z nich wyekwipowane były przez Genueńczyka Antoniotto Usodimare i Wenecjanina Luigi ze starego domu da Mosto. Obaj Włosi już na rok przedtem jeździli do Senegambii, jeden jako kapitan, drugi na ocrecie Infanta, jako supercargo. Od przylądka Białego es iadra udała się na pełne morze, gdyż burza nachodząca południa zmusiła ją trzymać się ku północy. W trzy dni potem okrzyk: ziemia! Zadziwił wszystkich marynarzy na pokładzie. Ta niespodzianie odbyta ziemia, do której zaraz przybito, była wschodnią wyspą capverdyjskiej grupy. Łatwo się zaopatrzono w wodę i ptactwo, gdyż i na tych pustych wyspach ptaki zdały się jeszcze łapać rękami. Z tej wyspy, której dano mnę Boavista, ujrzano na północy drugą (Sal), podczas gdy na południu ukazała się trzecia i czwarta; z tych większą zwiedzono i od dnia (5. maja) wylądowania dano jej nazwę wyspy Śgo Jakuba (Santjago). To odkrycie, do k tor ego niewielką przywiązywano wagę, nie zatrzymało długo żeglarzy, pragnących dostać się do wybrzeża Gambii. Zachodnia grupa wysp capverdyjskich odkrytą i zwiedzoną została dopiero przy końcu 1462 przez dwie karawele powracające z Gambii pod dowództwem Genueńczyka Antonio di Noli i Portugalczyka Diogo Gomez.